Znajdziesz mnie tu:
Posłuchaj Bajki z głębi
Blog
Zakończenie roku szkolnego bez presji

O emocjach dzieci, rodziców i czerwonym pasku, który nie mówi wszystkiego

Pamiętasz swoje zakończenie roku? Kojarzy Ci się z ekscytacją i wielkim: Huraaa, 2 miesiące odpoczynku!, czy raczej: Nie chcę wracać do domu, bo na świadectwie nie ma czerwonego paska, a przecież inni mają... rodzicie będą zawiedzeni.

Zakończenie roku szkolnego to dla wielu rodzin coś więcej niż ostatni dzień przed wakacjami. To moment, w którym obok kwiatów, świadectw, zdjęć na tle szkoły i szkolnych akademii pojawiają się emocje: radość i duma, ale też rozczarowanie, napięcie i porównywanie.

I choć wstydzimy się tych emocji, to ona gdzieś tam podskórnie dają nam o sobie znać. Więc dzisiaj chciałabym pochylić się nad tematem świadectwa, ale tego, z którym do domu przychodzimy my - dorośli.

Powrót do dzieciństwa

Patrząc na świadectwo przyniesione przez swoje dziecko trudno jest się odciąć od tego, które trzymaliśmy my. Może podawaliśmy je rodzicom drżącymi rękami i ze smutkiem w oczach, bo wiedzieliśmy, że padnie zdanie: czwórka? a dlaczego nie piątka?! choć ta czwórka, jeszcze do przedchwili była dla nas najlepszą oceną na świecie. I wtedy zostało zasiane w nas przekonanie, że pasek oznacza sukces, a jego brak mówi o nas, że niczego w życiu nie osiągniemy.

I choć lata mijają i naprawdę chcemy inaczej wychowywać swoje dzieci, choć wiemy więcej o emocjach, stresie, relacji i presji, to zakończenie roku szkolnego potrafi dotknąć te miejsca, które skrupulatnie chowamy przez cały rok.

Ale czasem przychodzi taki moment, kiedy nie widzimy innego wyjścia, jak to że musimy zwolnić. I właśnie z tej potrzeby powstały Korzenie Uważności. Nie po to, żeby uciec od życia, ale żeby wrócić do niego trochę spokojniej. Z większą świadomością siebie, swojego ciała, swoich emocji i relacji z innymi.

I żeby była jasność, nie jestem osobą, która zawsze potrafi reagować dojrzale, mówić pięknie i nigdy się nie gubi. Ale wracam, zauważam i coraz więcej wiem, co się we mnie dzieje - w mojej głowie i w moim ciele. 

Zakończenie roku szkolnego to nie tylko świadectwo

Ostatni dzwonek! Wybiegamy ze szkoły, ale co jest pod spodem? Mnóstwo emocji, o których w tym biegu nie zdajemy sobie sprawy.

Jedno dziecko wychodzi ze szkoły z dumą, ma czerwony pasek i wie, że rodzice/dziadkowie będą dumni.

Drugie z ulgą, bo przetrwało ten trudny rok i z nadzieją, że kolejny będzie łaskawszy.

Trzecie z napięciem: co powiedzą, bo zabrakło jednej oceny, a przecież tak bardzo się starało.

Czwarte z udawanym spokojem, choć w środku czuje wstyd.

I to tylko wycinek historii, bo każde dziecko codziennie coś wygrywało: lęk przed matematyką, samotność w klasie, trudność w koncentracji, własną nieśmiałość, nadmiar obowiązków i zajęć dodatkowych. Świadectwo pokazuje oceny, ale nie pokazuje całej drogi dziecka. Nie pokazuje tego ile razy próbowało mimo zniechęcenia, ile razy przełykało łzy, ile razy poprosiło o pomoc, a ile nie bo się wstydziło. Ile razy musiało dźwigać coś, czego dorośli w pędzie nie zauważyli.

Każde świadectwo może mieć za sobą wielkie zwycięstwo

Czerwony pasek to piękny symbol wysiłku. Sama miałam nie raz i wiem ile mnie to kosztowało, w szczególności jeśli chodzi o przedmioty ścisłe. Ile płaczu, bólu brzucha i nieprzespanych nocy przed sprawdzianem z matematyki. I wiesz co? Nie wróciłabym się do tamtych dni, serio.

Jeśli dziecko jest dumne ze swojego świadectwa - cudownie, podgrzej to uczucie i spraw żeby mogło świętować swój sukces.

Ale problem zaczyna się wtedy, kiedy pasek staje się jedyną opowieścią o wartościach dziecka. Bo dziecko bez czerwonego paska też odnosiło nie jedno wielkie zwycięstwo.

Mogło przełamać swój strach i zgłosić się samo do odpowiedzi. Mogło poprawić ocenę, albo mogło przestać udawać, że wszystko jest dobrze.

Czy Ty rodzicu wiesz, jaki jest sukces Twojego dziecka?

Bo właśnie taki wysiłek najbardziej potrzebuje zostać zauważony. Nie jako pocieszanie na siłę, czy wmawianie dziecku, że oceny nie mają znaczenia. Ale jako szczere dostrzeżenie tego, co ono osiągnęło, bo dziecko jest większe niż jego średnia.

Emocje na zakończenie roku - mieszkanka iście wybuchowa

Dzieci, ale także my dorośli różnie przeżywamy - koniec roku też. Co więcej wszystkie emocje są warte przeżycia, nawet jeśli niewyrażone wprost - bo przecież sami wiemy, że to wcale nie takie łatwe, prawda?

Możemy usłyszeć nieważne, możemy doświadczyć wycofania się do pokoju, albo nagłego płaczu o coś pozornie małego. Za tym wszystkim - i innym - stoi potrzeba dostrzeżenia. I ja wiem, że to nie jest łatwe, ale czy to tak nie działa też z nami.

Kiedy nam łzy cisną się do oczu, albo gniew zaciska palce nie oczekujemy wykładu lub natychmiastowej rady. Czekamy raczej na spokojny komunikat: jestem obok, możesz czuć dokładnie to, co czujesz.


I kiedy to zakończenie roku porusza także Ciebie Drogi Rodzicu, bo ponownie spotykamy się z naszymi ambicjami i lękami, dostrzeż to i daj sobie prawo na przeżycie tych wspomnień.

Bo może porównywano Cię z rodzeństwem luz sąsiadem z domu obok, bo może kiedyś w domu oceny były najważniejszą rozmową przy obiedzie, bo może bycie „grzeczną”, „zdolnym”, „najlepszą”, bezproblemowym”, to etykietki, które się przykleiły i nie wiadomo jak je zdrapać.

I teraz stoimy przed szkołą jako dorośli ludzie, z naszym dzieckiem i jego świadectwem, z naszą wiedzą, że chcemy przerwać tę spiralę, w której byliśmy, ale jednak coś szepcze w środku „Moje dziecko nie ma paska, a jej ma”, „Czy coś zaniedbał_m?”, „Czy inni pomyślą, że mi nie zależy?”, „Co ze mną jest nie tak?”, „Co z moim dzieckiem jest nie tak?”.

To trudne, ale bardzo ludzkie głosy. Nie musisz udawać, że ich nie ma, ale naucz się nie oddawać im kierownicy. Najczęściej dzieje się tak w momencie kiedy jesteśmy zmęczeni, wtedy do głosu dochodzą nawyki i przetarte neuronowe ścieżki - zwolnij. Daj sobie chwilę na oddech.

Jak wspierać dziecko po otrzymaniu świadectwa?

Najpierw zobacz dziecko, a dopiero potem rozmawiaj o świadectwie. Możesz zapytać: Chcesz mi opowiedzieć, co czujesz? Do ocen możemy wrócić później. Teraz chcę wiedzieć, jak się masz.

Takie zdania nie odbierają odpowiedzialności, one są jak bezpieczne miejsce. Bo zawstydzone dziecko nie uczy się lepiej, nie czuje się lepiej. Ono uczy się ukrywać, zamykać albo walczyć. Dlatego zadanie na ten koniec roku, to zauważenie swojego dziecka. Wchodzisz w to?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *